Jak to mówi stare powiedzenie "Jak chcesz na kogoś liczyć to licz na siebie" - jeszcze inne mówi "Ci co liczą - mogą sie przeliczyć".
I to jest sedno sprawy.
Gdy huragan Cathrina miała przejść przez Nowy York - wyłączono sieć energetyczną i gazową aby ograniczyć szkody. Po wyłczeniu prądu - większość nadajników telefonni komórkowej przestało działać. 50 % generatorów prądu przestało działać po dwóch godzinach z powodu awarji. 99 % prób zatelefonowania kończyło się komunikatem "Sieć Zajęta". 5 milionów smsów nigdy niedotarło do adresatów. I to wszystko w 21 wieku z wpełni rozwiniętą infrastrukturą komunikacyjną.
Ocenia się że gdy 10 % pracowników nieprzyszłoby do pracy - spowodowałoby to że 50 % usłóg przestałoby działać - transport, kommunikacja itp.
Obecnie praktycznie wszystkie nadajniki radiowe są połączone ze studiami radiowymi przez sieć Internetową gdzie nawet placówki telekomunikacyjne mają zapas paliwa do generatorów na 24 godziny.
Obecnie ludzie żyją w takim komforcie i z mentalnością jakby kryzysów nigdy niebyło i miało nigdy niebyć.
Ludzie teraz niemają nawet latarki w domu a radia się wyzbywają no bo jest Internet.
W sytuacji kryzysowej dostęp do informacji staje się niezwykle ważny - a w szczególnych sytuacjach dostęp do tzw. "niezależnej informacji" jeszcze ważniejszy. Np. w trakcie rozruchów w Londynie gdzie spaliła się praktycznie cała dzielnica i ściągnięto 50 % policjantów z całej WB - tylko RT (kanał telewizyjny - Rosia Dzisiaj) podało tą informacje - BBC pomineło tą informacje. Myśle że nietrzeba być Mega Mózgiem aby zrozumieć że jak 50 % policjantów jest nieobecna lokalnie w pracy to może sie zrobić nieprzyjemnie - rabunki, kradzieże itp. Nawet jak uznamy że officjalne kanały radiowe i telewizyjne nie są "dokładne w ocenie sytuacji" lub "stronnicze" to radio z dostępem do kanałów radio-amatorskich może być najlepszą metodą dostępu do bezstronnej informacji. Ponadto - dla przykładu - w USA istnieje ponat tysiąc oficjalnie zwanych "nielegalnymi" transmisji radiowych pochodzących od tzw. Piratów Radiowych jak to ich nazywa tamtejszy urząd telekomunikacyjny. Wielu z tych tzw. piratów przysyła kartki pocztowe potwierdzające kontakt radiowy jak im zgłosisz gdzie ich słyszałeś.
Jako prepper - naturane jest że oglądam filmy dokumentalne na ten temat i na tematy pokrewne. National Geographic zrobiło serial dokumentalny "Doomsday Preppers" co można przetłumaczyć jako "Ludzie przygotowujący się na zagłade świata". W tymże wieloodcinkowym serialu NG pokazywało amerykańskich prepersów i ich metody przygotowawcze. 90 % z tych Prepów niemiało nawet krótkofalówki. Co daje do myślenia o skali zaniedbania tego ważnego elementu w przygotowaniach.
Wielu z prepersów ma ograniczone środki aby pozwolić sobie na ekperymentowanie z zakumpami środków telekomunikacji bąć też niema czasu na takowe eksperymenty. Dla takich ludz przeznaczam informacje które chce przekazać.
Jako że wiedza z zakresu telekomunikacji jest bardzo obszerna - np. książka o antennach wydana przez amerykański związek radioamatorów ma ponad 900 stron - istnieje potrzeba wydajnego przekazania informacji. Równierz potrzeby preperowskie mają inny profil niż potrzeby radioamatorów - np. przenośność sprzętu, wielkość, pobór prądu itp. itd. Prepersi mają też różne podejścia do przygotowywania sie - np. niektórzy niedopuszczają możliwości opuszczenia domu w sytuacji kryzysowej co sprawia że ich metody czy profil przygotowawczy jest inny - np. stały dostęp do odnawialnej energi powoduje że nieprzejmują sie że stacja radiowa w stanie odbioru zużywa 30W gdzie są stacje które zużywają 0.7W i nawet mniej - niektóre nawet 0.3W.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz